5Sie

Powrót do (nie)normalnego życia

Zadziwiająco łatwo przeszliśmy fazę adaptacji do normalnego życia. Ano trzeba robić, żeby zarobić na kolejne rejsy. Mieliśmy dużo czasu, żeby docenić aspekty życia które związane są z wolnością, brakiem pośpiechu, ciszą medialną, kontaktem z przyrodą. Ciekawe umiejętności można posiąść również, gdy biernie obserwuje się świat. Nie zawsze lepsze jest ingerowanie, mieszanie się, naprawianie rzeczywistości na siłę, dyspozycyjność, asertywność, zachłanność. W dzisiejszym, trochę jednak nienormalnym świecie, umiejętności wyciszenia się, nabrania dystansu, zachowania taktu – są coraz trudniejsze do opanowania. Nie namawiam jednak do bycia obojętnym, znieczulonym, rozczarowanym. Realizacja marzeń wymaga czasem egoizmu, ale warto. Jeśli coś warto mieć, to są marzenia.

Nasz odjazd nie był pełny zdobywania szczytów, nurkowania w głębinach, polowania na lwy czy shoppingu w luksusowych sklepach. W zasadzie było to normalne życie z praniem, gotowaniem, sprzątaniem, narzekaniem, że zimno, że za gorąco itd. Normalne, a jakże piękne …

17Lip

Podsumowanie

Dotarliśmy bezpiecznie do domu po 11 miesiącach i jednym dniu odjazdu. Czas na podsumowania, będzie trochę liczb. Dysponujemy nimi, ponieważ cały czas prowadziliśmy księgę rozchodów.

Faktyczna ilość dni odjazdowych była o dwa tygodnie mniejsza, jeśli odliczyć przerwę świąteczną. Przejechaliśmy 28585 kilometrów.

Zużyliśmy 2854,6 litrów ON=Diesel, czyli przeciętnie 10 litrów/100km, przy przeciętnej cenie 1,17 EUR za litr.

Wypaliliśmy 4 butle x 11kg gazu, z czego stosunkowo mało poszło na ogrzewanie. Głównie gotowanie i lodówka.

Zaliczyliśmy 23 kraje.

Noclegi na campingach kosztowały więcej niż myśleliśmy. Praktykowaliśmy, w miarę możliwości darmowe postoje, ale przeciętna dniówka na camping/ płatny stellplaz wyniosła 9,61 EUR – tyle codziennie powinniśmy byli zarezerwować kasy, aby udźwignąć koszty pobytu na oficjalnych campingach przy spędzeniu reszty (ok. 1/3 – 1/4) na dziko.

Nie zapłaciliśmy ani jednego mandatu. Nie zostaliśmy okradzeni. Bezpieczeństwo nie było ani razu zagrożone ze strony ludzi.

Poważniejsze usterki to zepsuta lodówka, obluźniony stelaż do rowerów, połamany fotel składany, spadający króciec z zaworem do szarej wody, pęknięcia w brodziku.

Nie musieliśmy korzystać z pomocy lekarskiej ani razu.

Budżet został przekroczony o 9%, ponieważ naprawy samochodu wcześniej nie były brane pod uwagę.

Zrobiliśmy ok. 5000 zdjęć i kilka godzin video

Blog zamyka się ilością 100 wpisów, może będą jeszcze jakieś dodatki.

Niepoliczalna jest ilość zachwytów, doznanych przygód, smaków, ciekawych spotkań itp. itd. Negatywnych doznań było bardzo mało i zgodnie z regułą, że czas upiększa wspomnienia, będzie ich jeszcze mniej.

Najlepszy komentarz słowny na temat naszego odjazdu brzmiał, że „trzeba mieć nieźle w głowie po……” Wypowiedź pozostała niedokończona, więc możemy sobie dokończyć ją na różne sposoby.

5Lip

Lwów

Dla każdego Polaka Lwów powinien być interesujący. Dzieje losu sprawiły, że należał kiedyś do Polski a teraz nie. Dlatego turysta zainteresowany historią swojego kraju nie będzie żałował odwiedzin tego miasta. My też tam byliśmy i powiększyliśmy tym samym konto odwiedzonych państw i miast. Centrum i starówka są niewątpliwie najciekawsze, gotowe na przyjęcie turysty. Praktycznie wartość tego miasta potwierdził nam również odbywający się tam festiwal jazzowy, na którym występowały gwiazdy jazzu pierwszej jasności. Kolorytu dodawały duże ilości umundurowanych. Wiadomo, wojna na Wschodzie. Lwów spokojnie czuwa ale do działań frontowych stąd jeszcze wieleset kilometrów.

Tu, podobnie jak w wyprawie na Maltę, daliśmy odpocząć kamperowi i udaliśmy się na Ukrainę innym środkiem transportu, autobusem. Formalności na granicy trwały długo, dlatego trasę ok. 180 km pokonuje się w 6 godzin, jak dobrze pójdzie. Jedzonko we Lwowie świetne a ceny ogólnie bardzo atrakcyjne. Tylko taksówkarze spadli w tą sytuacje rynkową z księżyca i żądają niebotycznych sum. Głupi ten co płaci. Tramwaje są za 2 hrywny czyli ok 0,30 PLN a busiki po 60 gr.

Read More »

21Cze

Nic nie może przecież wiecznie trwać…

W Opolu poprzypominały się stare polskie piosenki. A tak … byliśmy na ostatnim koncercie festiwalu na 90-lecie Polskiego Radia.

Nasz odjazd dobiega teraz końca. Będą podsumowania, segregacja tysięcy zdjęć, setek klipów video i utrwalanie wspomnień.

Pobyt w Polsce nie ma już charakteru odjazdowego, więc relacje będą (jeszcze bardziej) skąpe. Miło nam, że od czasu do czasu interesowaliście się naszymi przygodami. Może w jakiejś innej odsłonie, blog będzie kontynuowany. Zobaczymy co przyniesie życie.

Wczoraj rozstałem się z butami wojskowymi. Niestety, nie dopasowały się do mojej stopy. Przeszedłem w nich w ciężkich bólach ok. 15 km, w różnych konfiguracjach (1 para skarpet, dwie, wkładki, zapiętki itd.) i zawsze ten sam efekt. Obtarcia.

14Cze

Byle jak, jako tako … dobrze

Byle jak, jako tako …dobrze. W Niedzicy, Zakopanem i Krakowie.

W końcu, po zatoczeniu dużego kręgu wróciliśmy do Polski. Po wielu miesiącach pobytu w innych strefach kulturowych, klimatycznych, geograficznych i gastronomicznych, Polska budzi dużo skrajnych emocji. Pozytywnych i negatywnych. Można powiedzieć, nie pozostawia obojętnym. W wielu miejscach został dobrze wykorzystany potencjał regionu, ale często wrażenie psuje bylejakość, kombinatorstwo czy wręcz chamstwo u co niektórych. Wiele mankamentów można byłoby usunąć niewielkim nakładem pracy i finansów, lecz pewne postawy są na tyle silne, że nie widać szans na lepsze w najbliższej przyszłości. Z kolei wygląda na to, że przemyślane i profesjonalnie przeprowadzone przedsięwzięcia mają szanse utrzymać się na rynku i wyprzeć miernotę.

Polacy psioczą na rząd, obojętnie jaki by nie był, ale wiele mają jeszcze dużo do naprawienia na poziomie indywidualnym. W krótkim czasie widzieliśmy w Polsce np. więcej wypadków niż w czasie całej podróży. Nawet Maroko wypadło lepiej. Polska fantazja tłumi wyobraźnię.

3Cze

Hajduszoboszlo

W Budapeszcie dołączyła do nas córka i teraz podróżujemy w trójkę. Jeszcze jeden cały dzień byliśmy w Budapeszcie a teraz wylegujemy się w ciepłych basenach Hajduszoboszlo. Na zewnątrz też jest ciepło i to bardzo, a ochłody w wodzie nie ma. Basenów jest kilka, takie z brunatną wodą ze źródeł termalnych i ze zwykłą też. To jeszcze nie wszystko. Basen z falą! Język polski jest jednym z dominujących i Polacy są po Węgrach drugą liczebnie nacją na tych obiektach. Ceny przyjemnie umiarkowane.

Może kiedyś przyjedziemy tutaj z wnukami i drugą córką.

31Maj

Brodzik

Brodzik, czyli to coś co robi u nas w toalecie za podłogę, a w przypadku używania prysznica robiłby całkowicie w swoim zawodzie. Prysznica nigdy jeszcze nie braliśmy w naszym kampie. Naturalnie nie liczy się wersja wyprowadzenia węża ze słuchawką poza okno WC. Ale po podłodze stąpamy codziennie i martwi nas pęknięcie, które mimo prób sklejenia postępuje. Chodzi o kawałek plastiku, lecz w cennikach sprzętu dla kamperów, domyślam się, że chodzi o sumę ok. 500 euro + robocizna (też na pewno sporo, bo jest co demontować, na nowo szczelnie i fachowo montować)

Prysznic

Prysznic

 

 

31Maj

Budapeszt

Miasto pełne życia. Bez trudu trafiliśmy na dwie imprezy plenerowe, a co dopiero gdybyśmy szukali kulturalnych rozrywek. Jedna co prawda była dla dzieci, czyli ledwo załapaliśmy się na nią, bez uzasadnienia w postaci np. towarzyszących wnuków. Zespół wokalno-instrumentalny grał przyjemnie, treści piosenek pozostaną dla nas zagadką. Drugi, poważniejszy koncert znaleźliśmy w ramach festiwalu Kalwina. Młodzieżowa orkiestra dęta wykonywała utwory z pogranicza muzyki poważnej, później pojawiła się kapela folk-rockowa.

Hala targowa pełna turystów, no ale że jest co kupować – nie ma problemu. Na flocie rzecznej w restauracjach pełno imprez zamkniętych, śluby, urodziny itp. Mieszkamy w IX dzielnicy, gdzie widać też ludzi, którym się nie powiodło.

27Maj

Węgry

Onegdaj często bywaliśmy nad Balatonem albo tranzytem przemierzaliśmy kraj bratanków. Parę lat temu był zastój, wysokie ceny i jakoś mało ciekawie. Tym razem wszystko w tym przedsezonowym momencie wygląda całkiem pozytywnie. Ceny do przyjęcia, usługi w miarę na poziomie. Pogoda niestety nie dopisuje. Trudno za to winić Węgrów i najwyraźniej spora liczba turystów jest tego samego zdania.  Zaliczyliśmy na razie Keszthely a dzisiaj Pecs. Szczególnie Pecs jest pięknie zadbanym miastem z wieloma atrakcjami turystycznymi.

© Copyright 2014, All Rights Reserved